Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez AndrewK Wt, 28 kwietnia 2009, 10:24

Przeglądając od czasu do czasu nasze forum, również z wielkim sentymentem wracam do Łeby - do miejsca, do ludzi, do prowadzonej terapii. Wszyscy jesteśmy zauroczeni tymi turnusami i bardzo fajnie,że znależliśmy prawie wymarzoną "krainę łagodnośći", która daje nadzieje na przyszlość i co najważniejsze, jednoczy i tworzy mocne więzy. Ale po powrocie wracamy do codzienności i oprócz świadomości, że jest nas wielu(wiele), pozostajemy tak naprawdę sami z naszymi szumami. I dlatego w naszej wymianie doświadczeń , chciałbym poruszyć parę nowych wątków. Czy jesteśmy zdysyplinowanymi pacjentami, tzn:
-czy wykonujemy zalecane ćwiczenia?
-co zrobiliśmy by osiągnąć poprawę samopoczucia, zdrowia etc.
-jak zmieniły się relacje w naszych rodzinach, czy lepiej jesteśmy rozumiani przez rodziny, znajomych...,
-jakie efekty przynoszą nam stosowane urządzenia?
-czy w ostateczności nasze życie stało się lepsze?
-co byś polecał... itd.?
Pytań można tworzyć jeszcze wiele, i myślę, że opisując nasze doświadczenia w codzienności będziemy mogli wybrać zawsze coś dobrego dla siebie, jak również przekazując coś dla innych.Osobiście też chętnie bym skorzystał, a na pewno też się podzielę. Jestem przekonany, ze wspólne spotkania i bezpośrednie rozmowy są najlepsze, ale...jesteśmy porozrzucani po wielu miejscach i nie wszyscy, z wielu względów, mogą w nich uczestniczyć.
AndrewK
 
Posty: 8
Dołączył(a): Śr, 25 marca 2009, 07:57

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez Dorota Śr, 29 kwietnia 2009, 21:22

Witaj! Andrew
nasze zycie codzienne w większości nie jest taką "krainą łagodności" jak to byłeś łaskaw określić-słusznie zresztą. Najważniejsze czego nauczyłam się w Łebie to chyba innego spojrzenia na swoją dolegliwość.
Bez względu na trudności codzienne potrafię już "się wyłaczyć" i myśleć tylko o sobie- względem zdrowia oczywiście. To w Łebie nauczyłam się, że relaks mnie umacnia. Nieustający szum jest tak męczący, że z upływem dnia traciłam kontrolę nad własnymi emocjami i działo się "źle" ze mną i najbliższymi.
Jeżeli chodzi o "zalecenia" to stosuję się w miarę potrzeby. To co mi najlepiej służy to kontakt z "towarzyszami" niedoli.
Spotkania to najlepsza terapia. Dużo dzwonimy do siebie wspieramy się i to najlepszy "psycholog"- nie ujmując niczego Izie i Ewelinie- wspaniałe dziewczyny!
Po dzisiejszym - okropnym dniu - kiedy musiałam odejść z towarzystwa z powodu huku w głowie i tego,że nie rozumiałam ani słowa z toczącej się rozmowy-a była ważna- to zajrzenie na forum to coś w rodzjau balsamu.
Była to rozmowa służbowa i moje zachowanie zostało odebrane jako lekceważenie klienta.
Jak myślicie czy powinnam wyjawić przyczynę odejścia i w jakiej formie to zrobić? oczywiście słowo przepraszam padłoale bez wyjaśnienia co się stało, aż tak zła nie jestem:))))
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
 
Posty: 129
Zdjęcia: 149
Dołączył(a): Śr, 25 marca 2009, 01:17

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez Waldek So, 2 maja 2009, 15:49

Witam
Zagłądanie na forum to jak BALSAM świetnie powiedziane. Gratuluję Doroto. Chciałbym się odnieść do Twojego pytania.
Jak się zachować w podobnej sytuacji. Uważam, że ważny jest fakt jakie są Twoje korelacje z klientem. Zakładam, że to WAŻNY klient więc poprosiłbym o krótką 10-cio minutową przerwę. Poczułabyś się swobodniej, a w czasie takiej nieformalnej przerwy łatwiej wytłumaczyć przyczynę dla której ona powstała, Zapewniam Cię ,że w 90-ciu % spotkasz się ze zrozumieniem. Nie od dziś wiadomo, że większość tzw ważnych spraw załatwia się w czasie nieformalnych rozmów.
Więcej optymizmu na przyszłość.
Powodzenia
Waldek
 
Posty: 188
Zdjęcia: 53
Dołączył(a): Cz, 26 marca 2009, 11:56

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez Dorota Śr, 6 maja 2009, 15:49

teorię to ja mam w jednym palcu i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wygodniej i lepiej mówić otwarcie o wszystkich niedogodnościach.
Jest jednak jedno -ale- w tej jednej chwili kiedy huk jest tak ogromny, że nie jestem w stanie panować nad sobą a szukać odpowiednich słów to porostu niemożliwe. W takim momencie tyko krzyk zagłuszyłby to co dzieje się w mojej głowie.
Problemem jest chyba jeszcze to, że nie potrafię pogodzić z tym, że nie słyszę wielu słów i jest mi ciężko się przyznać do tego przed innymi. Są małe wyjątki i do tych należą osoby które budzą moje zaufanie i wiem, że moja ułomność nie będzie dla nich powodem do żartów. Tylko czy ja potrafę dobrze oceniać ludzi?????
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
 
Posty: 129
Zdjęcia: 149
Dołączył(a): Śr, 25 marca 2009, 01:17

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez Jarek So, 9 maja 2009, 17:56

w życiu tak bywa ,że towarzyszy nam często uczucie jakiegoś dysonansu,rozdźwięku pomiędzy tym czego aktualnie doświadczamy i reakcją na to a późniejszą próbą oceny tego zdarzenia, z mojego doświadczenia wiem ,że można w sobie wyrobić w ,pewnym stopniu ,odruchy , zbudować jakiś "szablon" postępowania ,który pozwoli zatuszować nasz "nietakt",poprawić nasz zewnętrzny wizerunek w danej sytuacji
myślę ,że nieraz się spotkamy z sytuacjami dla nas trudnymi, i za każdym razem będzie nam towarzyszył jakiś niedosyt,że można było postąpic inaczej, problem polega na tym,że nasze doswiadczenie jest trudno przekazać innym
Jarek
 
Posty: 42
Zdjęcia: 86
Dołączył(a): Pn, 23 marca 2009, 20:17

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez Waldek N, 31 maja 2009, 16:14

Witam
Znów niewiele sie dzieje na forum dlatego pozwolę sobie sklecić parę zdań od siebie i ustosunkować się do pytań, które zadał Andrew. Przyznaję mu rację, ja również bardzo dobrze czuję się w Łebie w atmosferze inspirowanej przez nasze Panie Terapeutki ale w atmosferze stworzonej w końcu przez nas samych.
Czy wykonuję zalecane ćwiczenia - oczywiście, że tak (to te na kręgosłup i odcinek szyjny -dostałem od p.Eweliny rysunki z powyginaną dziewczynką bez nosa i konspekt na dwa typy oddychania. Jeżeli ktoś nie ma a chcialby mieć niech da znać to dołączę w formie załaczników)
Co zrobiłem żeby poprawić zdrowie i samopoczucie - rzuciłem palenie po 37-miu latach, bardziej dbam o kondycję .
Jakie efekty przynoszą mi stosowane urządzenia - ja stosuję tylko generator dżwięków, jest włączony przez cała noc, pomaga mi usypiać (chyba bez niego bym nie usnął) Niepokojąco rozwija się u mnie nadwrażliwość dżwiękowa i mizofonia więc czeka mnie prawdopodobnie noszenie generatorów szerokopasmowych.
Czy w moje życie stalo się lepsze - czy lepsze trudno powiedzieć ale stało się inne. Jestem wobec siebie bardziej wymagający.
Co bym polecił - jeśli to możliwe poleciłbym mieć psa. Pies zmusza do bardzo zdrowych spacerów ( mój duży pies zmusza mnie do biegania po lesie dwa razy dziennie w sumie 1-2 godziny. w tym czasie można ćwiczyć oddychanie. Często też jeżdżę rowerem. Jest to mój sposób na terapię szumem bo w czasie biegu lub jazdy rowerem szumi mi wiatr w uszach.
Swoje doznania zapisałem w załączniku
Pozdrawiam
Załączniki
Wiaterek.doc
(10 KiB) Pobrane 792 razy
Waldek
 
Posty: 188
Zdjęcia: 53
Dołączył(a): Cz, 26 marca 2009, 11:56

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez ulcia Pn, 25 stycznia 2010, 12:34

Dzięki wszystkim za wypowiedzi i Andrewa za pytania co robię po powrocie z Łeby? Niestety bardzo mało dopiero od niedawna zaczęłam coś robić ale to jest niewiele. Chodzę jeszcze co tydzień do Psycholog Pani Małgosi bo mnie jest jeszcze bardzo potrzebna, która jest wspaniałą Kobietą i bardzo dużo mnie pomogła wyjść z nerwicy. Bardzo trudnym widocznie jestem pacjentem bo zaczyna dopiero do mnie docierać co mam robić ze stresem ale Pani Małgosia mnie mówi co tydzień a do mnie nie docierało :roll:. Teraz bardzo dużo przeczytałam tu na forum Waszych wypiedzi i sprawdzają się z wypowiedziami Pani Małgosi, która zresztą podała mnie adres jak mam do Was dotrzeć. Wydaje mnie się każdy ma swój czas na podjęcie różnych decyzji i zadbania o siebie. Cieszę się że Was znalazłam i może kiedyś się spotkamy i poznamy. Szkoda tylko, że nie można jeszcze trzeci raz pojechać do Łeby bo chętnie bym pojechała i nie tylko raz bo taka terapia to powinna być na stałe do końca życia. Ale trudno trzeba się wspierać się razem pozdrawiam i dziękuję serdecznie wszystkich łącznie z Lekarzami i Psychologami oraz Profesorem Ula
ulcia
 
Posty: 23
Zdjęcia: 0
Dołączył(a): Pn, 11 stycznia 2010, 21:34

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez ulcia N, 26 września 2010, 21:15

Witam wszystkich serdecznie :lol: właśnie wczoraj wróciłam z Łeby i jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa, że poznałam nowych bardzo fajnych i przyjaznych Ludzi :roll: . Pogoda była wspaniała, jeszcze wspanialsza grupa i Pani Psycholog Karolinka, którą miałam przyjemność poznać na turnusie w Łebie i Pani Psycholog Ewelinkę którą już kiedyś widziałam i miałam możliwość w tym roku poznać lepiej. Byłam już dwa razy w Łebie było też bardzo fajnie ale w tym roku miałam możliwość być w Łebie z klubowiczami i nie pamiętam kiedy tak szybko została przyjęta do nowej grupy :roll: :?: Wydaje mnie się a nawet jestem pewna że ta grupa Ludzi była tak wspaniała że otworzyłam się przed nimi i dzięki temu sobie poradziłam. Pani Karolina Nasza Psycholog była bardzo młoda i miała tyle pomysłów, że myślałam nieraz że nie mam tych diabelskich szumów, które niestety ale mam :( Muszę jeszcze Wam powiedzieć, że jest i tak jak na razie lepiej bo jeszcze żyję Łebą i to jest super i pewnie na jakiś czas będzie dobrze. Pozdrawiam wszystkich którzy byli ze mną w Łebie i tych których jeszcze nie miałam możliwości poznać ale mam nadzieję że poznam bo bardzo mnie się dobrze z Wami przebywa. :lol: Ula "złota rybka". Pozdrowienia dla Psychologów, Lekarzy i wszystkich którzy przyczynili się do mojego bycia w Łebie i mam nadzieję że jeszcze będę mogła kiedyś pojechać Ula
ulcia
 
Posty: 23
Zdjęcia: 0
Dołączył(a): Pn, 11 stycznia 2010, 21:34

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez Dorota Pn, 27 września 2010, 18:51

Witaj Złota Rybko:)
to własnie po ten optymizm który jest w Tobie, jedziemy na spotkanie do Łeby, do instytutu do p.Małgosi czy której kolwiek z psycholożek. To dlatego w pełni świadomi tworzylismy Klub by pomagac sobie. Pamiętaj, że możesz liczyc na wsparcie i że takiego samego wsparcia oczkują inni od Ciebie. Nie ma tu znaczenia sam pobyt w Łebie tylko chęc. :)
Zatrzymaj te radośc w sobie przynajmniej do 26 listopada ;)
Pozdrawiam
Dorota
Dorota
 
Posty: 129
Zdjęcia: 149
Dołączył(a): Śr, 25 marca 2009, 01:17

Re: Co robię po powrocie? - czyli nasz dzień powszedni.

Postprzez ania7755 Wt, 28 września 2010, 10:32

Witajcie,

czy 26 listopada to jakaś magiczna data???
Może spełniaja sie życzenia "szumowcom"?

pozdrawiam
Ania
ania7755
 
Posty: 14
Dołączył(a): So, 19 czerwca 2010, 20:25

Następna strona

Powrót do Co dalej?

Obecni na stronie

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

cron