Najaktywniejsi klubowicze

Nazwa użytkownika Posty
Waldek 188
Dorota 129
szczescie_100 57
Monika 51
Wera 44

Polecane strony


Opowieść o szumiącej dziewczynie

Moje uszy
Moje zranione uszy
skradły część mej duszy,
zraniły moje serce
uczyniły mnie w rozterce.
Niedosłyszenie to duszy cierpienie.
Uporczywe szumy to diabelskie granie.
Diabli się nie zmęczą graniem
lecz ja jestem zmęczona
ciągłym ich słuchaniem.
Od świtu do zmroku.
Cztery pory roku.

Mając sześć lat już miałam tinnitus, coś w rodzaju brzęczenia pszczoły. Prosiłam babcię, żeby mi wyjęła tę pszczołę. Babcia wlała mi do ucha „coś” i powiedziała, że pszczoła już odleciała.

Po każdej wizycie w kościele bolała mnie głowa od „grania organów”. Mówiłam, że głośne granie i śpiewanie źle na mnie działa - oczywiście nikt nie wierzy dzieciom. W szkole przy tablicy nagle nadchodził szum uszny, który zagłuszał wszystko. Sypały się dwóje, w domu wyzwiska od leni. Na klasówkach dobre oceny – z odpowiedzi ustnych dwóje. Potem pisali „praca niesamodzielna”. Tak było w szkole podstawowej i liceum.

Taki był początek mojej „ przygody” z szumami usznymi.

Ja miałam pecha, mimo szumów miałam aparat słuchowy. Po przebytych chorobach i zażywanymi w związku z nimi lekarstwami zdecydowanie pogorszył mi się słuch i gorzej zaczęłam znosić szumy. To było rok temu.

Teraz wrzeszczą uszy a z zewnątrz nic usłyszeć nie mogę. O ironio losu – gdyby było odwrotnie. Gdybym mogła słyszeć a jednocześnie pozbyć się szumów. Ludzki organizm tworzy szumy, dlaczego? – nikt nie wie.

Ja obserwuję siebie i innych, co mają szumy. W rozmowach są różne wersje, pisałam o nich w szwedzkiej gazecie, która na ten temat zamieszcza dużo wiadomości. W Szwecji też mamy grupę „akut tinnitus”. Są tam też tacy, co już się przyzwyczaili i ignorują tinnitus, nie pozwalając, aby zapanował nad nimi. Ci, co mieszkają przy głośnych ulicach z czasem nauczyli się ignorować ten hałas.

Tak samo jest z tinnitusem, ale trudno jest iść przez życie z wmontowanym radiem w uszy i słuchać go „dzień i noc”, cisza jest utęskniona jak „susza za wodą”, ale niestety trzeba mieć cierpliwość. Są trudne dni i noce, lecz czasem zajmując się czymś, co nam daje radość – nagle można zapomnieć. W samotności jest to trudniejsze.

Raz na spotkaniu szwedzkiej grupy przyszedł nowy „szumiący Pan” i mówił, że miał kilka ptaków, które umilały mu życie „ćwierkotaniem i śpiewem”. Niestety ptaki odeszły a po trzech miesiącach ciszy w domu nagle usłyszał w uszach te same głosy. Nie mógł uwierzyć, zastanawiał się, dlaczego choć nie ma ptaków słyszy je bardzo intensywnie dzień i noc. Bał się mówić o tym, bo różnie mógłby być oceniony. Wreszcie poszedł do lekarza, który mu powiedział, że jest nadwrażliwy na dźwięki a mózg wcześniej je zarejestrował a teraz je odtwarza. Jak były ptaki to odczuwał to jako przyjemne doznanie a teraz go drażni, choć wydawałoby się, że powinien się cieszyć. Jak opowiedział, że ma ptaki w głowie to wnuki podarowały mu klatkę mówiąc: „dziadku wypuść te ptaki z uszu i wpuść do klatki”. Inny z grupy był dyrygentem i powiedział: „ptaki to nic strasznego ja mam całą symfonię dzień i noc”.

Ja pamiętam, że słyszałam te kościelne organy długi czas w uszach. Ciekawe czy nasz organizm rejestruje różne dźwięki z otoczenia a potem każe nam słuchać je z powrotem. Wszystko, czego słuchamy może wrócić.

Nie miałam odwagi mówić na spotkaniu w Kajetanach. Ogarnia mnie coraz większy lęk – nie wiem jak go określić - mam tremę jak jest więcej osób czy zły słuch jest przyczyną unikania ludzi. Takie sytuacje są dla mnie bardzo stresujące.

Nercka

Zaloguj

Nazwa użytkownika:


Hasło:


zapamiętaj mnie
ukryj


Obecni na stronie

Ogółem:6

Zarejstrowanych:0
Ukrytych:0
Gości:6

Najwięcej użytkowników online (76) było N, 31 maja 2020, 02:25

Zarejestrowani użytkownicy: Brak zalogowanych użytkowników

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Klubowicze


Kalendarz

<< Wrzesień 2020 >>
N Pn Wt Śr Cz Pt So
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30

Nikt nie ma dziś urodzin

cron