Najaktywniejsi klubowicze

Nazwa użytkownika Posty
Waldek 181
Dorota 129
szczescie_100 57
Monika 51
Wera 44

Polecane strony


Wspomnienia z turnusu w Łebie 19-25.09.2010 - Nastał dzień kiedy spełniają się sny!

Był czas kiedy, my "Szumisie" byliśmy sami, nigdzie nie mogliśmy znaleźć realnej pomocy, każdy na własną rękę próbował uporać się ze swoim szumem, swoim cierpieniem. Było wiele wizyt u lekarzy, także specjalistów, nie omijaliśmy również bioenergoterapeutów, lekarzy medycyny naturalnej itd. Efekt, coraz większa frustracja, samotność, brak zrozumienia bliskich i tzw. otoczenia. Różne się miewało wtedy myśli, czy ze mną na pewno wszystko w porządku, a może to moje urojenie? Dlaczego tylko ja słyszę ten uporczywy szum, dlaczego tylko mnie to spotyka? Nie można się skupić, nie można normalnie żyć, można zwariować. Nastał jednak dzień kiedy wreszcie zrządzeniem losu trafiliśmy pod profesjonalną opiekę lekarzy i psychologów z IFPS świat znowu zaczął nabierać cieplejszych barw. Uśmiechnęła się do nas nadzieja, coś zaczęło się zmieniać, iść ku lepszemu. Dane nam było uczestniczyć w turnusach rehabilitacyjnych w Łebie i wtedy ta nadzieja przybrała wiele imion. Wszystkie możemy wymienić z łatwością, to imiona naszych nowych przyjaciół, na stałe wyryte w naszych sercach.
Okazało się po latach, że nie jesteśmy sami. Nie dawaliśmy o sobie zapomnieć, "walczyliśmy" o to by móc dalej się spotykać. Dlaczego, po co nam to było, co zyskaliśmy? Drogi czytelniku ,przekonaj się sam, przeczytaj kilka wspomnień z wrześniowego turnusu w Łebie.



To efekt naszej ciężkiej pracy
 
Witajcie Klubowicze "Szumisie".
W paru słowach pragnę przekazać swoje wrażenia z pobytu na turnusach rehabilitacyjnych w Łebie w których uczestniczyłam trzy razy.
Mój problem z szumami usznymi zaczął się w 2001r od kiedy przeszłam na wcześniejszą emeryturę. Na leczenie szumów do IFiPS w Warszawie zgłosiłam się w 2006 po 5 letnim leczeniu farmakologicznym ( bez rezultatu) w mojej miejscowości. Po wstępnym badaniu zostałam skierowana do Kliniki Szumów Usznych w Kajetanach na hospitalizację aby przejść szczegółowe badania. Będąc w klinice spotkałam się z fachowym, bardzo miłym i życzliwym podejściem do mojego problemu prze Panią Doktor i Panią Psycholog oraz personelem medycznym. Po badaniach Pani Doktor w szczegółowy sposób przedstawiła mi informację w czym tkwi problem mich dolegliwości oraz jak mam sobie radzić z dokuczliwym szumem w inny sposób, niż faszerowanie się lekami.
Zaproponowała mi również udział w turnusach rehabilitacyjnych w Łebie gdzie uzyskam fachową pomoc jak radzić sobie z szumami oraz uczestniczyć w ciekawych zajęciach terapeutycznych z osobami z podobnymi problemami. Po raz pierwszy do Łeby pojechałam w lutym 2008r od pierwszych dni pobytu odczułam przemiłą atmosferę oraz zrozumienie mojego problemu. Przebywając w gronie osób dotkniętych tym samym problemem co ja i opieką przesympatycznych Pań Eweliny i Izy które okazywały nam dużo serca przez wspieranie nas ciepłym słowem i tworzeniem cudownej atmosfery, poczułam, że nie jestem sama z moim szumami, że są ludzie którzy chcą pomóc i nauczyć jak żyć z nimi w miarę normalnie i bez stresu. Co roku miałam możliwość korzystania z pobytu na turnusach w grupie Pani Eweliny, która organizowała nam ciekawe zajęcia na terapii oddziaływań psychologicznych, terapii dźwiękowej czy relaksacyjnej. Mieliśmy również ćwiczenia Taj-Chi w plenerze i na sali oraz ćwiczenia kręgosłupa. Pani Ewelina poprzez ciekawie organizowanie ćwiczeń potrafiła sprawić, że zapominałam o swoich szumach i czułam się zrelaksowana.
W czasie każdego pobytu w Łebie mieliśmy ciekawe wideo konferencje prowadzone przez lekarzy pracujących w MCSiM na temat szumów usznych i niedosłuchu, uczestnicząc w nich zdobyłam dużo wiedzy na poruszane w nich tematy. Będąc w turnusach rehabilitacyjnych nauczyłam się jak radzić sobie na co dzień z mim problemem np. poprzez wyciszanie się słuchając muzyki relaksacyjnej czy wsłuchiwanie się w dźwięki generatora aby odwrócić swoją uwagę od szumów lub wykonywanie ćwiczeń relaksacyjnych. Z radością pragnę przekazać, że po moim drugim pobycie na turnusie pomału " zaprzyjaźniłam się" z moimi szumami i staram się coraz mniej na nie zwracać uwagę (aby tak było jak najdłużej). Podczas pobytu na turnusach poznałam wielu ciekawych ludzi z którymi nawiązała się wieź wspólnej pomocy, udzielania ciekawych porad pomimo dzielących nas dużych odległości gdyż na turnusy przyjeżdżamy z różnych stron Polski z tym samym problemem SZUMAMI USZNYMI.
Po powrocie do domu miło wspominam każdy pobyt na turnusie gdyż oprócz różnego rodzaju terapii wszyscy wspieraliśmy się nawzajem, dzieliliśmy się własnymi doświadczeniami i odczuciami z każdego pobytu razem.
Serdecznie dziękuję wszystkim, dzięki którym zostaliśmy objęci troskliwą opieką, terapią oraz leczeniem.
Pozdrawiam i do zobaczenia - Irena - Impulsywna - Rwący Potok.

Szczęśliwcy po zajęciach obowiązkowych


Najkrócej mówiąc, jestem wdzięczny losowi, że po raz kolejny mogłem przebywać w Łebie na turnusie rehabilitacyjnym osób z szumami usznym A.D. 2010. Po wielu latach szukania skutecznego sposobu na pozbycie się tej bardzo dokuczliwej przypadłości, znalazłem najwłaściwsze dla mnie w tej chwili antidotum, chociaż wierzę w rozwój medycyny i być może pojawią metody jeszcze bardziej doskonałe. To w Łebie spotkałem podobnych sobie, z którymi mogłem powiedzieć coś o swoich doświadczeniach i posłuchać ich doświadczeń. Tam powstają więzy pomocy i wsparcia, a jak bardzo potrzebne świadczy o tym zawiązanie KLUBU TINNITUS. Istotą tego Klubu jest potrzeba wzajemnego wsparcia i pomocy, na co dzień, bo przecież po Łebie zaczyna się normalne życie z jego realiami.
O samej terapii, która w głównej mierze oparta jest na zrozumieniu zagadnień psychologicznych i na umiejętności radzenia sobie ze stresem (to on min. potęguje szumy), nie chcę za dużo rozpisywać, jedno tylko podkreślę - jest ona doskonałym narzędziem i prowadzona przez doskonałe psycholożki, dająca doskonałe wyniki. W tym roku miałem ponowną okazję przebywać z osobami, które prze 2-3 lata przeszły niesamowitą pozytywną metamorfozę, jak sami podkreślali: ta terapia dodała wiary i siły, pozwoliła oderwać się od myślenia o szumach i innych negatywnych problemach. Oczywiście sam kilkudniowy pobyt nie wystarczy, zasadą jest by doświadczenie z stamtąd wyniesione umiejętnie i cierpliwie przenieś na codzienny grunt, a nie ma lepszej motywacji niż świadomość posiadania przyjaciół, którzy dotknięci podobną przypadłością wzajemnie się wspierają. Sam po sobie dostrzegam, że poczucie tej wspólnoty i więzi motywuje do życia w sposób przyjazny z samym sobą i naszym otoczeniem. Przekonany jestem, że bez możliwości tej terapii i pozostanie sam na sam z szumami, wielu z nas miałoby zdecydowania większy dyskomfort w codziennym funkcjonowaniu.
Na koniec jeszcze raz szczere podziękowania dla organizatorów tegorocznego turnusu, dla mnie jest to wielkie dzieło.
Andrzej K


W takim słoncu gimnastyka to sama przyjemność


Częściej i dłużej zapominam o piskach, lepiej sypiam i jestem bardziej przyjazny dla bliźnich. Mam mniejsze nadciśnienie. Myślę, że wynika to z synergii całodziennego programu zajęć, przyjaznych i rozumiejących mnie psychologów i współtowarzyszy oraz samego miejsca rehabilitacji.
Ćwiczenia na plaży były wspaniałe, przez dobrych kilka godzin mój problem nie istniał. Pragnąłbym, żeby efekt utrzymywał się długo, bardzo długo.
I jeszcze jedno. Nawiązałem nici przyjaźni z wieloma osobami, co w moim wieku i z moim charakterem nie zdarza sie łatwo. Za szansę przeżycia tego dziękuję Instytutowi.
Tomek S


To też element zajęć na świeżym powietrzu


"Kolejny turnus za nami. Do Łeby zjeżdżamy ze wszystkich zakątków Polski.
Niektórzy z nas pokonują prawie 2000 km, aby przez 5 dni wspierać się,
wzajemnie poznawać, obserwować i oswajać ze swoją "szumisiową" przypadłością.
O zaangażowaniu i profesjonalizmie naszych Pań psycholog powiedzieli już wszyscy wszystko. Mam tylko nadzieję, że tężyznę fizyczną odziedziczyły po przodkach, bo z moich obserwacji i wyliczeń wynika, że w czasie turnusów pracują co najmniej 17 godzin na dobę. Podejrzewam, że przy mniej zdyscyplinowanych pacjentach czas na sen ulega znacznemu skróceniu. Zacytuję moją nastoletnią córkę i Chylińską: szacun! Rehabilitację częściowo mam za sobą. O ile dobrze interpretuję sygnały: wg przyjętych standardów medycznych efekty leczenia są zadowalające. Przesypiam parę godzin snem sprawiedliwego. Tyle tylko, że podkład akustyczny w mojej głowie to nie ból zęba, grypa, wyrostek lub katar. Ani wiertło, leżenie w łóżku, skalpel lub krople nie pomogą. Samo jakoś też nie przechodzi. Zainstalowana w moim uchu "linia wysokiego napięcia" towarzyszy mi, gdy śmieję się i płaczę, pracuję lub odpoczywam. W Łebie nabyłam umiejętność lekceważenia przeciwnika. Konsekwentnie wprowadzam do rozkładu dnia element sportu-ulubionego. Przestałam sapać jak rozjuszony byk, gdy wkurzy mnie szef, a nawet zgodnie ze wskazówkami psychologa- oddycham przeponowo. Szantażuję lub przekupuję niektórych domowników i w zamian otrzymuję dawkę relaksu w postaci masażu. Techniki radzenia sobie ze stresem "szumowym", który dzięki opiece lekarzy z Instytutu przeistoczył się z "wyroku" na "komplikację", są nieocenioną umiejętnością, której wciąż uczę się na turnusach. Jednak decydującym czynnikiem moich powrotów do Łeby i Instytutu są poznani wspaniali ludzie, którzy utwierdzają mnie w przekonaniu, że jeszcze nie czas na "sfiksowanie", a właściwie to w ogóle nie jest dobry pomysł na poddanie się. Tak już jest w naturze człowieka, że naszym przyjacielem zostaje osoba, która nas rozumie. Chyba wszyscy z nas znajdują zrozumienie w Instytucie i właśnie w Łebie -na turnusach. Mam nadzieję, że do Klubu dotrą Ci, których "dotknął" problem szumu i bez burzliwej przeszłości diagnostycznej w kolejno zaliczanych ZOZ-ach znajdą pomoc w Instytucie a wsparcie u nas- pacjentach, którzy uczą się pomagać samym sobie i sobie wzajemnie."

Pozdrawiam
Ewa R.


W oczekiwaniu na wykład

Bardzo się cieszę że mogłam być w Łebie od 19 września do 25 września 2010 r. Muszę wam powiedzieć że było fantastycznie psycholożki Pani Karolina i Pani Ewelina wymyśliły tyle różnych zabaw, że już myślałam że gdzieś ten szum utopił się w morzu w trakcie zabaw dziecinnych ale fantastycznych. To spieranie ludzi, którzy, mają ten sam problem co ja jest wspaniałe. Te zabawy jeszcze wymyślane przez psychologów były takie zabawne, że nie pamiętam ile było śmiechu co nie pamiętam kiedy bym tak się śmiała Tylko szkoda że jest ten turnus taki krótki mógł by trwać przynajmniej 2 tygodnie. Jestem zadowolona jeszcze że poznałam na turnusie tyle wspaniałych koleżanek i kolegów i miałam przyjemność siedzieć przy stoliku z trzema wspaniałymi dżentelmenami co było bardzo miłe pozdrawiam cały turnus i wszystkich Klubowiczów
Urszula "złota rybka"

Jeżeli chcemy być zdrowi, powinniśmy zadbać nie tylko o naszą cielesność ale i o psychikę. Wsparcie jest potrzebne każdemu i zawsze. Nie każdy jednak jest gotowy je odbierać i przyjmować to co dobre. Dopiero kiedy w środku nas coś zaczyna krzyczeć, kiedy nie dajemy sobie rady zaczynamy poszukiwania. Wtedy na naszej drodze widzimy Łebę. Łeba to taki spełniony sen, który mówi, że jest dobrze, że dam radę. Tu dostajemy skrzydeł na długie dni oczekiwań na kolejne spotkania. Tu otrzymujemy dobre słowo, podtrzymanie na duchu tu nasza radość nabiera potęgi.
Głębokiej więzi która nas łączy nie zastąpi żadne lekarstwo.



To więzy które nas łączą



Opracowali
Dorota Miazga
Jarosław Mitka

Więcej wrażeń na stronie www.klubtinnitus.sponin.org.pl/forum/index.php

Zaloguj

Nazwa użytkownika:


Hasło:


zapamiętaj mnie
ukryj


Obecni na stronie

Ogółem:2

Zarejstrowanych:0
Ukrytych:0
Gości:2

Najwięcej użytkowników online (54) było Cz, 16 stycznia 2020, 23:16

Zarejestrowani użytkownicy: Brak zalogowanych użytkowników

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Klubowicze


Kalendarz

<< Styczeń 2020 >>
N Pn Wt Śr Cz Pt So
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31

Nikt nie ma dziś urodzin

cron